Wykład "Sexuality and the internet…"

dsc00165

9 czerwca 2009 miał miejsce wykład otwarty „Sexuality and the internet – Interaction without Social Control?„, którego autorem jest dr. Jofen Kihlström z partnerskiej uczelni Dalarna University w Falun w Szwecji.

Słowem wstępu, odnośnie niskiej frekwencji, oraz mojej uczelni.

Coś ostatnio trafiły mi się dwa takie spotkania, na których widowni wybitnie nie dopisała i było mi autentycznie wstyd za… sam nie wiem kogo, za gościa, uczelnię, mnie samego, wszystkich tych, których nie było. Swoją drogą wyraźnie pokazuje to jak niedostatecznie nagłośnione zostały te uczelniane/studenckie inicjatywy. Albo, co również możliwe (i dla mnie bardziej przykre) pokazuje to jak małe jest zainteresowanie społeczeństwa takimi akcjami. Chociaż nie, z drugiej strony to po prostu nasza uczelnia – Uniwersytet Pedagogiczny, nie jest zbytnio kojarzony z takimi inicjatywami, brak marki (w porównaniu np. z UJ, gdzie to samo zdarzenie automatycznie, na samym wstępie jest wyżej oceniane/odbierane). Samo również miejsce naszego wydziału, czyli ul. Mazowiecka 43 nie jest zbyt atrakcyjne komunikacyjnie, zarówno dla studentów, jak i gości. Nie mówiąc już o braku ciekawych miejsc w pobliżu…

Słowo objaśniające, wstępne

Będzie to w sumie konspekt całego wykładu, który prowadzony był w języku angielskim (to przez to tak niska frekwencja?), co być może wymusiło na swój sposób użycie dość prostego języka, jak i nie zagłębianie się bardzo w temat. Oprócz tego z uwagi na język mogłem się wykazać brakiem zrozumienia, jak i popełnić parę merytorycznych błędów. Chce również nadmienić, że przedstawiony niżej konspekt jest w głównej mierze oparty na słowach dr. Kihlström i jedynie uzupełniony moimi interpretacjami oraz komenatrzami. Do rzeczy.

Sam wykład

Wykład dotyczy seksu z jakim mamy do czynienia w dzisiejszych czasach w internecie. Mówi o jego podłożu technicznym, społecznym, oraz jak się to przekłada na formę samej internetowej seksualności. Zacznijmy od podstaw technicznych. Internet jako medium nie podlega następującym rzeczom: – niweluje wymóg miejsca i  czasu (choć nie jako pierwsze w historii), – odbywa się na jakieś platformie (np. forum), – informacja zostaje na zawsze, – hyperlinki.

Zawsze aktualne jest pytanie o zaufanie nieznajomym. W tym celu zwykle musimy się zbliżyć, poznać, obyć się z poznaną drugą osobą. Lecz tak w zasadzie w internecie nie panują w sumie żadne zasady, ani moralne, ani etyczne itp. Ktoś zechce nas opluć, opluje i praktycznie zrobi to bezkarnie (poza ewentualnym usunięciem obraźliwego wpisu). Jedyne normy jakie wnosimy do internetu wnosimy z: – wpływu społecznego/bliskości z drugim człowiekiem, – proces socjalizacji, – wpojone nam normy, – religia.

Z tym, że ostatnie trzy rzeczy wykluczają tak w zasadzie wspomnianą bliskość z drugim człowiekiem w obrębie internetu. Stawiają pewne bariery ograniczające. W internecie kontrolę społeczną sprawuje poza tym język. Jednym z głównych powodów takiej a nie innej aktywności seksualnej w internecie, jest odwaga (a dokładnie brak jej wymogu). W realnym życiu (teoretycznie) należy być pełnoletnim, by kupić pismo pornograficzne w kiosku. Na początku jak i później odczuwamy przy zakupie wstyd, wymaga to przecież kontaktu z drugim człowiekiem, a dokonujemy dość intymnego zakupu (ach, dobrze to pamiętam :) ). Internet pod tym względem nie tylko wyklucza wymóg wieku, ale przede wszystkim uwalnia nas od wymogu odwagi. Internet chroni nas przed prawdziwą interakcją z drugim człowiekiem, kryje nasze prawdziwe ja, zrównując nas ze sobą (z zaokrągleniem w dół, gdyż w internecie gorzej z autorytetem).

Autor w swoich badaniach przeprowadził rozmowy z różnymi osobami na internecie. I tylko dziewięć osób pozwoliło mu poznać się bliżej, czyli powiedzieć np. o miejscu swojego zamieszkania, pokazać zdjęcie, podać numer telefonu, jak i odpowiedzieć szczerze na zadane pytania. Pięć z nich to Kobiety, a czworo to mężczyźni. Oto co cechowało mężczyzn, jakie były powody ich aktywności w internecie: – pornografia – filmy i inne media – poznanie innych ludzi

Kobiety zaś cechowało: – IRL (in real life) czyli spotkania w realu.

Pokazuje to zasadniczą dychotomię w podejściu, celach jak i zachowaniu się obydwu płci. (Co myślę warto wiedzieć i liczyć się z tym. To moim zdaniem rozsądna, logiczna podstawa, zapoznanie się z tym zalecam wszystkim, jako punkt wyjścia w naszej przygodzie z internetem. Inaczej sami będziemy sobie winni)

Obydwie strony (jak i prawie każda osoba, którą złapiemy w internecie) nie chciały mówić zbyt wiele, nie chciały się zanadto obnażyć, oczekując pewnego rodzaju kontraktu, czyli jakieś wiążącej obydwie strony umowy. Wszystko to w celu pozwolenia sobie na pewne zaufanie, bez którego nie sposób poznać się bliżej (jak zwykle od wszystkiego są wyjątki, internet jest takim miejscem, że spotkamy tam wszelkie indywidualności i wszelkie postawy, nawet takie o których nie śniło się nam, jak i naszym psychiatrom). I powstaje pytanie, kto z nas miałby uczynić ten pierwszy krok?

Na pierwszy krok składają się: potwierdzenie własnej (niewyraźne notatki niestety), oraz poczucia własnej wartości. Odbywa się to na wspomnianych platformach, czyli np. na forum. Tego typu miejsce, jak i inne popularnie w sieci mają formę właśnie swoistego kontraktu. Gdzie każdy wraz z innymi osobami spisuje czego chcę, czego wymaga, co go interesuje. Problem w tym, że prawie nikt takiego kontraktu nie podpisuje, a przynajmniej nie prawdziwym podpisem, prawdziwym imieniem i nazwiskiem.

Należy również dodać, że wszelkie takie obnażanie się, do jakiego dochodzi na stronach internetowych, działa na pewnej zasadzie. Otóż zwykle nie mówimy całej prawdy, ulepszamy się, kłamiemy, pomijamy pewne rzeczy. Tworzymy maskę, nasz awatar. Ale Cała ta ekspozycja na innych ludzi, interakcja, która się powtarza przyczynia się do pewnego zużycia tej maski. Z biegiem czasu internet działa jak lustro, ukazując nam nasze prawdziwe ja.

Swoistym dalszym etapem internetowej znajomości, bądź jak kto woli alternatywą dla niego są takie miejsca jak kluby, lub inne tego typu miejsca publiczne. Tutaj zasady są prawie te same, każdy rozmawia z kim chce, na jaki temat chce, a jeśli znudzi mu się dany rozmówca przerywa konwersację i wtapia się z powrotem w tłum. Jedyna różnica jest taka, że kluby są w realnym życiu i wymagają więcej odwagi. Oraz i tu odbywają się najpierw wstępne negocjacje przed spotkaniem. Mogę mieć one złe strony takie jak to, gdy mężczyzna zapytany o swoje partnerki, szczerze odpowiada iż miał ich 150. To może wywołać u Kobiety reakcje typu: wstyd, podejrzenie o podwójne życie (co innego mi mówi a kim innym jest, tak przynajmniej sugeruje ta liczba), oraz poczucie braku dostatecznej ilości informacji o mężczyźnie.

Zgodnie z tematem wykładu cała ta aktywność ma głównie jeden cel, seks. Seks, który, choć teoretycznie spotykają się dwie osoby o tym samym poglądzie na ten temat, nie jest za darmo. Wszystko ma swoją cenę, w tym przypadku zbyt duże zainteresowanie seksem w internecie, zarówno jeśli chodzi o strony pornograficzne, jak i spotkania z innymi osobami. Ceną mogą być: – pieniądze, – ukształtowanie się podwójnego życia/osobowości, – jak i problemy w pracy. Główny problem polega na emocjach. Seks, jest silną emocją. Może również prowadzić do pewnego uzależnienia. Przyczynia się do tego właśnie internet, w którym wszystko odbywa się inaczej niż w realnym świecie. Tutaj mamy inne zasady moralne, inaczej się zachowujemy, nakładamy maskę, możemy spokojnie i otwarcie mówić, że chodzi nam właśnie o seks. Mylimy seks z bliskością. To uzależnienie jest podobne do alkoholizmu. SLAA (Sex and Love Addicts Anonymous, lub Anonimowi Uzależnieni od Seksu i Miłości), to właśnie nazwa tego uzależnienia. Do tej grupy najczęściej należą Kobiety powyżej 40 roku życia, oraz mężczyźni do 25 roku. Osoby te szukając zaspokojenia swoich emocji, czyli poczucia bliskości, poszukują spełnienia właśnie w seksie. Problem w tym, że jak to z uzależnieniami bywa, potrzebują coraz mocniejszych wrażeń, coraz większej dawki… Jest to samonapędzająca się spirala w dół, aż do swoistego wypalenia się z uczuć.

dr. Kihlström zapytany przeze mnie, które z tych uzależnień jest trudniejsze w przezwyciężeniu, odpowiedział, że trudno stwierdzić. Z jednej strony to alkohol jest bardziej „uchwytny” pod postacią butelki, można go łatwiej odstawić, ale mocno uzależnia. Seks z kolei… o ile alkohol można odstawić do końca życia, o tyle trudno sobie wyobrazić taką wstrzemięźliwość seksualną. dr. dodał, że w przypadku uzależnionych od seksu praktykuje się długotrwałą (paru letnią) abstynencję, w celu swoistego wyzerowania podejścia, wyciszenia popędu i próbę wykreowania go na nowo.

Podsumowanie

W sumie był to przyjemny wykład, niezbyt trudny, ciekawy, choć tak w zasadzie nie było to moim zdaniem nic odkrywczego, ani rewolucyjnego. Raczej zebranie obserwacji razem i usystematyzowanie ich w jakąś formę. Wygłaszany był przez ciekawą osobę z innej kultury. Może właśnie przez ten brak tłumów można było bliżej zaznajomić się z samym autorem, jego osobowością, jaki zauważyć ciekawy tatuaż na ramieniu. Swoją drogą na pierwszy rzut oka przypomina mi z wyglądu Dj Bobo :) Z innych ciekawostek dowiedziałem się o pewnym aktualnym internetowym problemie, polegającym na robieniu ludziom kompromitujących zdjęć i umieszczania ich na rożnych stronach.

Reklamy