Imię

Przedwczoraj odwiedziła nas jakaś kolejna Ciotka z ubrankami dla Artura. Miły prezent, doceniam.

Ale inna sprawa mnie lekko zbulwersowała. Usłyszeliśmy, że takie poważne imię nadaliśmy dla synka… A niby jakie? Kajetan, jak Babcia na początku nazywała? Co to za głupota, by małym dzieciom nadawać infantylne, śmieszne imionka, bo takie im pasują z racji wieku? Czemu wszystkie instytucje „starszo-kobiece” dostają małpiego rozumu, jeśli chodzi o małe dzieci?

Imię to poważna sprawa, chociaż my nie mieliśmy żadnego większego problemu z tym. Parę dni sporadycznych rozmów na luzie, droga eliminacji negatywnych skojarzeń u nas obydwojga, czy imion łatwych do przedrzeźniania i tyle. Imię Artur wyszło ode mnie. Jest to imię nad którym zastanawiałem się od paru lat (tak, chyba każdy się mimo wszystko zastanawiał choć przez chwilę, nawet gdy nie planował dzieci). Pragnąłem imienia odpowiedniego w sensie, nie rymującego się z niczym głupim (piętnuję was o wy, którzy nadaliście swoim dzieciom imiona, które wam się podoba i ładnie się rymuje, współczuję waszym dzieciom, bo za friko, bez poważnego powodu, zafundowaliście im przejściową katorgę, ale to minie, więc żaden problem prawda ?). Wybrałem imię, które automatycznie kojarzy się z czymś dobrym, z dobrym wzorcem, z dobrą, fajną postacią. Imię, które jest synonimem pewnych szlachetnych cech, imię które mały napotka wiele razy w życiu i za każdym razem będą to fajne, super postacie z książek, filmów, bajek. Hell, ja nadałem swojemu dziecku królewskie imię! I gdzie nie spojrzy, napotka same plusy posiadania tego imienia, chociażby inne dzieci śmiały się, że ma imię jakieś postaci z książek dla dzieci. Te dzieci poczytają te książki, spodoba im się i może nawet pozazdroszczą, że ich kolega z klasy nosi imię głównego bohatera. Ja wiem, że dzieci potrafią wszystko wyśmiać. Może i będą przedrzeźniać, że „o, mamy Króla Artura w klasie, rządź nami”. Ale lepiej być przedrzeźnianym od królów i rycerzy z legend niż od majtek.

Każde dziecko prędzej czy później zapragnie odkryć co znaczy jego imię, dlaczego takie a nie inne, skąd w ogóle jego imię się wzięło. I nie zawiedzie się. I być może po takim odkryciu zapragnie być godnym tego imienia i poczuje, że to imię nie jest bez przyczyny i wywołuje w nim automatycznie te cechy o których mówi. A poza tym, ja po prostu czułem, że to jest imię dla niego, dla mężczyzny. Kto jak nie mężczyzna powinien zadecydować jakie imię jest dobre, dla jego syna. Walczyłbym do skutku.

Reklamy