Filozofia druga

W ogóle tak jak się nad tym zastanowic to Leia miała bardzo bogate życie erotyczne…i była jedyną kobietą na statku O.O

Najwyższa… jakość?

Jeżeli chodzi o jakośc jej życia erotycznego, to średnio można je nazwac najwyższej jakości…Z potencjalnych partnerów chyba Chewbacca był najbardziej do rzeczy, niestety on dażył uczuciem tylko Solo, więc kapa.

Nie no,z tego co wiem miała dwa osobiste droidy, z odpowiednim oprogramowaniem i osprzętem.

C3PO i R2D2 ? Akurat, o ile R2D2 jestem jeszcze sobie w stanie wyobrazic, to C3PO za nic nie dałby rady, nie ma takiej możliwości i nigdy w to nie uwierzę.
To już w lepszej sytuacji była Królewna Śnieżka.

I o to właśnie chodzi, miał nie wzbudzać żadnych podejrzeń, jest najbardziej wyrafinowany. r2d2 wygląda jak wielki wibrator, c3po spełnia rolę drugiego ekstremum. Wszak najwyższej arystokracji nie zadowoli żaden człowiek, a zniżanie się po poziomu innych ras nie mieściło się nawet w najostrzejszych wyobrażeniach. Do czasu…

Mnie się tam całkiem podoba idea zniżania się do poziomu innych ras…widac żadna ze mnie księżniczka Leia.
Poważnie zaliczas C3PO do wyrafinowanych zabawek erotycznych ?
Nigdy bym nie wpadała…

No przyznam, że i mi się, ta idea podoba. Jakoś ludzcy mężczyźni nie wydają mi się zdolni.
Uwierz mi, gdy to co aseksualne, najbardziej nudne, niekojarzące się powinno działać na ciebie jak nic. To jest właśnie jeden z najwyższych i najdalszych poziomów erotyzmu, na jaki stać naszą seksualność.

Mają mnie zacząć podniecać deski do prasowania ? Nie… czekaj, one już mi się w sumie kojarzą z seksem… Coś najbardziej aseksualnego… Musiałabym zostać fetyszystką płyt chodnikowych żeby osiągnąć najwyższy poziom erotyzmu, oczywiście jeżeli uznałabym Twoją teorię za słuszną.

Tak, dokładnie. To wiąże się z zwiększeniem naszej wrażliwości, potencjału erotyzmu. Moc ma być w nas silna, ale nie szastać nią, z byle powodu. Ani nie zwracać się, co jakże łatwe w kierunku więcej, mocniej, ostrzej, boleśniej. To łatwe, nie ma się czym chwalić, tylko wstydzić, jeśli jesteśmy tak ograniczeni. Trzeba patrzeć szerzej, być łatwym na wszystko z jednej strony, ale i wybiórczym z drugiej.

To jak picie herbaty, można pić każdą, w dużych ilościach, bardzo mocną. Albo nauczyć się delektować, czerpać przyjemność z całego rytuału. Wtedy nawet głupi pędzelek do herbaty jest czymś bardzo herbacianym i jest częścią nastroju.
Jakże trudno wyobrazić sobie, że szara, brudna, zakurzona, twarda, i chropowata płyta chodnika jest erotyczna. To wymaga… mistrza! No i właśnie.

Yhym,yhym czyli perwersyjny seks jest zły ? Maski, pejcze i inne cuda są już passe ?

Bo to jest takie… show-off, to ładnie wygląda, łatwo pokazać, zostawia ślady na ciele itp. No i łatwo kogoś skrzywić. Też coś. A taki subtelny… To sam osiągasz, nie widać jak jesteś rozwinięty w środku.
Nie zrozum mnie źle, lubię sado-maso, pewne ekstrema. Ale tu byle kto potrafi zadać ból, a tu chodzi o psychikę i pracę nad umysłem, nie ciałem. Odpowiedni ból, który jest narzędziem.
Prawdziwy mistrz się nie chwali, nie czuje potrzeby pokazywania po sobie. Wraca do stanu wyjściowego. Wyobraź sobie, że idziesz (tylko) w jednym kierunku, drążysz to drążysz, coraz trudniej cię zadowolić, to już próbowałaś, potrzebujesz mocniej, bardziej. To błąd. Masz starać się wracać do stanu wyjściowego i wciąż na nowo, by się nie zatracić i zdegenerować tylko w jednym.
Jest wiele sposobów i dróg, nie tylko na jedną modłę i wyeksploatować do końca. Umiar, szerokie horyzonty i celebracja każdego aspektu.

Dialog skopiowany z facebooka, odnośnie erotycznego życie księżniczki Lei.