Filozofia pierwsza

(… tu następują chaotyczne notatki z wykładu dotyczącego filozofii człowieka…)

Jest to koncepcja całkowicie pozbawiona wpływu oraz inspiracji

Jest to w zasadzie nikła próba interpretacji. W zasadzie również nie istnieją żadne, czysto-logiczne przesłanki, którym moglibyśmy się posłużyć i na podstawie, których mielibyśmy jakiekolwiek podstawy do tego, żeby z wyżej wymienionego tekstu wynieść coś wartościowego, co pomogłoby nam w późniejszym procesie nauczania.

Wszelako wielce podniosłym jest nieustająca próba wyniesienia z powyższego tekstu jakiegokolwiek sensu stricte filozoficznego. Mimo spędzenia nad tym tekstem tytanicznych parudziesięciu sekund, z pustego i Salomon nie naleje, tak wiec nie pozostaje nam nic innego jak załamać z pełnym wdziękiem wiary ręce i wznieść je do góry, w geście modlitewnym. Geście jakżeż z góry skazanym na niepowodzenie. Bo choć w odróżnieniu od Salomona Bóg z pustego naleje, jednakże czyn taki należałoby interpretować jako zanegowanie aktualnie panujących (mam wrażenie) praw fizyki. A co za tym idzie nastąpiła by negacja aktualnego „status quo”, czyli powszechnie nam znany i poniekąd z dawien dawna przewidziany koniec świata. Chciałoby się rzec amen na to wszystko, co jest w sumie zupełnie zrozumiałe.

Występujące w niektórych przypadkach zakłamanie rzeczywistości, niesie za sobą niebezpieczeństwo wystąpienia tzw. wrażeń wtórnych (nie mylić z deja vu). Są to swoiste czarne dziury w postrzeganiu otaczającego nas zewsząd świata. Błędy, które wtedy występują (a polegające na nie dostrzeżeniu rzeczywistości), polegają na „pokryciu” błędnie, bądź niedostatecznie odebranego fragmentu rzeczywistości, fragmentami uprzednio już posiadanymi  (obojętne czy prawidłowymi, czy też nie).